Mecze rozgrywamy piłkami turniejowymi 3 gwiazdkowymi. Wszyscy jednym rodzajem, jak mecze ligowe.
Wróciliśmy do tzw. „złotych” GEWO:
a) różnica w cenie nie jest już tak duża
b) nie kupujemy piłek z Decathlon’u… wszyscy wiedzą dlaczego 🙁
Do tej pory używaliśmy piłeczek tzw. „złotych”, GEWO Select Pro 40+ ***
Najtaniej jak znaleźliśmy to 12PLN za 3 szt. (+wysyłka). Daje 4PLN/szt.

Ze względu na cenę zmieniamy na Pongori: TB 900C 40+ 3*
Decathlon 12PLN za 4szt. Wychodzi 3PLN/szt.

Różnicy w wykonaniu i użytkowaniu nie widać, a w obu przypadkach i tak 1 z 3 jest krzywa. 😀 .
Różnica w cenie 30%
Dziś pytanie, dziś odpowiedź:
Kolejny raz pada pytanie: „Czemu gramy jednym rodzajem piłeczek?”
Teoretycznie każda piłeczka 3* powinna być taka sama? Ale… tyle teorii.
Zdarzało się nawet, że jeden zakup „złotych” Gewo zawierał piłki różniące się odczuwalnie fakturą. W jednym pudełku bardziej gładkie, w drugim lekko chropowate. Na oko różnica niewielka, na rakietce już zauważalna.
Różnica między piłkami różnych firm czasem potrafi być kolosalna. Dobrym przykładem są tzw. „kolorowe”Butterfly’e. Twarde jak kamień, w odbiciu odgłos tłuczonego szkła, pękające przy każdym zagraniu „kantem” rakietki. Nie znam osoby co by nimi lubiła grać. A nawet na pewnym meczu ligowy z przyjemnością gospodarze wymienili swoje BFy na Tibhar’y gości. 😀
W soboty czasu jest bardzo mało i nie ma minuty na rozgrzewkę między meczami. Nie ma też czasu na ewentualne przyzwyczajanie się do nowej piłeczki. A dobrze widać różnicę, jak w trakcie rozgrzewki ktoś wrzuci 3* DHSa lub Andro. Różnica jest tak znaczna, że nawet „amator” ją czuje. ;P
Stąd założenie grania jednym rodzajem. Idziemy do innego stołu i piłka jest taka sama. Nie musimy się do niczego przyzwyczajać. Gramy „z marszu”.


